Aby oceniać perfumy, zaloguj się.
Zaloguj sięTwoja ocena Oddaj głos Bądź pierwszy/-a — jeszcze nikt nie ocenił
Lorenzo Villoresi Alamut
Woda toaletowa unisex 50 ml
Wszystko w jednym miejscu
1 widok i od razu widzisz aktualne ceny, ceny historyczne oraz spadki cen dla wybranych produktów.
Elastyczna organizacja
Grupujesz produkty w elastyczne kategorie według własnych potrzeb.
Dziel się ze znajomymi
Udostępniasz swoje kolekcje znajomym na forach i w mediach społecznościowych.
Historia cen
Śledź zmiany cen produktu Lorenzo Villoresi Alamut w czasie.
Jak pachnie?
Kompozycja zapachowa Lorenzo Villoresi Alamut
Znajdź podobne perfumy
Kliknij na nutę lub akord, aby zobaczyć perfumy z tym składnikiem. Włącz tryb wielokrotnego wyboru, aby połączyć kilka składników.
Zaznacz wybrane nuty i akordy, a następnie kliknij "Szukaj perfum" aby znaleźć zapachy o podobnym profilu.
Główne akordy
Piramida zapachowa
Nuty głowy pierwsze wrażenie
Nuty serca dusza zapachu
Nuty bazy fundament i trwałość
Najlepsze oferty
3 oferty dla Lorenzo Villoresi Alamut EDT 50 ml; ceny od 331.00 zł.
Ceny aktualizowane codziennie. Ostatnia aktualizacja: 03.06.2026.
Opinie użytkowników
Poznaj opinie innych miłośników zapachów o Lorenzo Villoresi Alamut.
Wystąpił błąd
Sukces
Brak opinii dla tego produktu
Twoja opinia może być niezwykle pomocna dla innych użytkowników. Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż im podjąć decyzję o zakupie.
Recenzja Lorenzo Villoresi Alamut
Subiektywna ocena, charakter zapachu i wskazówki kiedy go nosić.
Duża część recenzji powstaje na bazie osobistych doświadczeń. Niektóre opierają się wyłącznie na danych produktowych oraz opiniach użytkowników publikowanych w serwisach perfumowych, na forach i w mediach społecznościowych.
Lorenzo Villoresi Alamut to zapach, który nie stara się wpisywać w żadną chwilową modę — jest dosłownie z innej epoki i wie o tym doskonale. Ta orientalna woda toaletowa unisex z 2006 roku powstała pod nosem samego Lorenzo Villoresiego i od pierwszego psiku stawia tezę: tu chodzi o piękno skumulowane, gęste, bez przeprosin.
Mówi się, że kompozycja zawiera ponad pięćset składników — i choć takie liczby zwykle brzmią jak chwyt marketingowy, w przypadku Alamut coś w tym jest. To nie jest zapach, który możesz rozpracować w pięć minut. Jest warstwowy jak stary zamek, chłodny na fasadzie i upalny w środku. Dla kogoś, kto szuka przezroczystości i lekkości — to ostrzeżenie; dla kogoś, kto wie, czego chce od zapachu — otwarte zaproszenie.
W skrócie
| Pole | Wartość |
|---|---|
| Marka | Lorenzo Villoresi |
| Typ | Woda toaletowa |
| Płeć | Unisex |
| Rodzina zapachowa | orientalno-drzewny z ciężkim sercem kwiatowym |
| Premiera / Perfumer | 2006 / Lorenzo Villoresi |
| Trwałość | trzyma się skóry przez większość dnia |
| Projekcja | wyczuwalna przez otoczenie, bez zalewania pomieszczenia |
| Najlepszy sezon | jesień i zima, w chłodniejsze dni kiedy ciepło ciała go otwiera |
Pierwsze wrażenie
Otwarcie jest kwiatowe, ale nie słodko-niewinne — róża, osmantus i jaśmin pojawiają się tu z pewnym siebie chłodem, jakby wchodziły do sali balowej przed fanfarami. Drzewo różane daje od razu wrażenie kremowości, osmantus dokłada cienko skrojony owocowy ślad, a jaśmin pilnuje, żeby całość nie poszła w kierunku zbyt oczywistego bukietu. Pierwsze minuty są jednocześnie pudrowe i zielone — coś jakby dewy narcissus na tle antycznego drewna.
Pod tym kwiatowym otwarciem szybko daje znać o sobie coś głębszego. Labdanum i ylang-ylang zaczynają się przerysowywać już na etapie top notes, i choć serce jeszcze się nie otworzyło, można wyczuć, że ta kompozycja zmierza w kierunku ciepłym, balsamicznym, nieco zwierzęcym. To jeden z tych zapachów, gdzie otwarcie jest tylko spokojem przed burzą.
Rozwój na skórze
Przejście do serca zajmuje kwadrans do dwudziestu minut i jest wyraźne — kwiaty bledną, ale nie znikają, zastąpione przez gęstsze, bardziej dojrzałe odcienie. Ylang-ylang wysuwa się na pierwszy plan z charakterystyczną, lekko gumową słodyczą; tuberoza i kwiat pomarańczy otaczają go od boków, tworząc razem to, co niektórzy lapidarnie opisują jako „vintage lipstick" — mocna woń pudrowego balsamu, luksusowa i odrobinę teatralna. Narcyz dokłada zieleń, która rozbija tę słodycz i ratuje serce przed przesadą.
Baza jest tym, co definiuje Alamut w pamięci. Drzewo sandałowe, paczula, bursztyn i benzoes nakładają się godzinami w coraz cichszą, ale bardziej intymną warstwę — skórzaną, żywiczną, z piżmem w tle. Na suchej skórze ten drydown może być ledwie szeptem, na ciepłej — ciągnie się przez cały dzień. Amyris daje kremowy, lekko balsamiczny pomost między kwiatami a drewnem, nie pozwalając żadnej nucie wybrzmieć zbyt odrębnie.
Jako zapach z rodziny orientalno-drzewnych Alamut jest wyjątkowo dobrze zintegrowany — nie ma tu wyraźnych skoków między fazami, raczej powolne, organiczne przesuwanie środka ciężkości. Villoresi sam go skomponował, co czuć: to praca rzemieślnika, który nie ucieka od trudnych połączeń.
Piramida zapachowa
Nuty głowy
pierwsze wrażenieNuty serca
dusza zapachuNuty bazy
fundament i trwałośćCharakter i obecność
Psik rano daje wyczuwalny ślad późnym popołudniem, a na tkaninie utrzymuje się jeszcze dłużej — choć wtedy traci część swojej intymnej złożoności. Projekcja jest obecna — ktoś siedzący obok wyczuje zapach — ale nie dominuje przestrzeni. W fazie otwarcia Alamut pracuje wyraźniej, baza jest coraz bliższa skóry, co jest cechą celową, nie wadą.
Dwa psiknięcia wystarczą. Na ciepłej skórze rozgrzewa się szybciej i staje się bogatszy — najlepiej aplikować na klatkę piersiową lub nadgarstki tuż przed wyjściem. W upale ryzykujesz efekt przesycenia: ylang-ylang i paczula w gorącym powietrzu mogą być zbyt przytłaczające.
Kiedy to nosić
- Jesienny spacer po starym mieście, gdy powietrze jest chłodne i wilgotne
- Kolacja we dwoje w miejscu z ciemnym oświetleniem i ciężkimi zasłonami
- Wieczór przy kominku z książką, która nie ma nic wspólnego z tym stuleciem
- Formalna okazja w chłodniejszy wieczór — opera, teatr, wyjście na którym nie musisz być dyskretny
- Sobotni poranek zimą, kiedy masz cały dzień dla siebie
- Unikaj gorących letnich dni i zatłoczonych, ciepłych pomieszczeń — ciężka orientalna baza robi się tam duszna
Komu pasuje, a komu nie
Alamut trafia do kogoś, kto nie interesuje się tym, co aktualnie króluje na półkach drogeryjnych. To zapach dla osoby, która wie, że perfumeryjna klasyka nie musi być kurczowo trzymana w muzeum — może żyć na skórze człowieka w 2024 roku, jeśli ten człowiek ma dość pewności siebie, żeby ją unieść. Nie chodzi o wiek, chodzi o stosunek do zapachu jako do czegoś więcej niż akcesoria.
Najlepiej sprawdzi się u kogoś, kto pracuje w środowisku gdzie indywidualność jest mile widziana, nosi klasyczny lub artystyczny styl ubierania i ma w szafce przynajmniej jeden inny zapach ze szkołą orientalną lub gourmandową. Alamut nie jest dobrym startem dla kogoś, kto dopiero wchodzi w perfumiarstwo — tu jest zbyt wiele naraz, żeby to wszystko przyjąć w pierwszym spotkaniu.
Komu raczej odradzić? Temu, kto szuka świeżości, lekkości albo „zapachów do biura, które nikogo nie urażą." Alamut może urazić — i to jest jego cecha, nie błąd. Zapach dzieli: jedni uważają go za arcydzieło orientalnej szkoły, inni — w tym krytyk Luca Turin, który przyznał mu jedną gwiazdkę i napisał, że to „hideous oriental" — uważają całość za zbyt ciężką i pozbawioną pomysłu. To, co się chwali najczęściej, to właśnie ta gęstość i złożoność bazy, róża spleciona z bursztynem i sandałem. To, co bywa zarzutem, to ylang-ylang — na niektórych skórach staje się zbyt szamponowy i przykrywa resztę.
Werdykt
Lorenzo Villoresi Alamut to wybór dla kogoś, kto szuka zapachu z charakterem, nie z zasięgiem. Orientalny, gęsty, bezdyskusyjnie dojrzały — zbudowany z kwiatowo-żywicznego rdzenia, który w chłodnym powietrzu rozkwita pełnią, w cieple staje się intensywny do granic. Kto szuka czegoś współczesnego i bezpretensjonalnego, niech poszuka gdzie indziej. Kto chce czegoś, co daje poczucie obcowania z czymś trudnym i wartościowym — Alamut na to czeka.
Najtańsza oferta
Elnino-parfum