Aby oceniać perfumy, zaloguj się.
Zaloguj sięTwoja ocena Oddaj głos Bądź pierwszy/-a — jeszcze nikt nie ocenił
Serge Lutens Five O'Clock Au Gingembre
Woda perfumowana unisex 100 ml
Wszystko w jednym miejscu
1 widok i od razu widzisz aktualne ceny, ceny historyczne oraz spadki cen dla wybranych produktów.
Elastyczna organizacja
Grupujesz produkty w elastyczne kategorie według własnych potrzeb.
Dziel się ze znajomymi
Udostępniasz swoje kolekcje znajomym na forach i w mediach społecznościowych.
Historia cen
Śledź zmiany cen produktu Serge Lutens Five O'Clock Au Gingembre w czasie.
Jak pachnie?
Kompozycja zapachowa Serge Lutens Five O'Clock Au Gingembre
Znajdź podobne perfumy
Kliknij na nutę lub akord, aby zobaczyć perfumy z tym składnikiem. Włącz tryb wielokrotnego wyboru, aby połączyć kilka składników.
Zaznacz wybrane nuty i akordy, a następnie kliknij "Szukaj perfum" aby znaleźć zapachy o podobnym profilu.
Główne akordy
Piramida zapachowa
Nuty głowy pierwsze wrażenie
Nuty serca dusza zapachu
Najlepsze oferty
19 ofert dla Serge Lutens Five O'Clock Au Gingembre EDP 100 ml; ceny od 413.28 zł.
Ceny aktualizowane codziennie. Ostatnia aktualizacja: 03.06.2026.
Opinie użytkowników
Poznaj opinie innych miłośników zapachów o Serge Lutens Five O'Clock Au Gingembre.
Wystąpił błąd
Sukces
Brak opinii dla tego produktu
Twoja opinia może być niezwykle pomocna dla innych użytkowników. Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż im podjąć decyzję o zakupie.
Recenzja Serge Lutens Five O'Clock Au Gingembre
Subiektywna ocena, charakter zapachu i wskazówki kiedy go nosić.
Duża część recenzji powstaje na bazie osobistych doświadczeń. Niektóre opierają się wyłącznie na danych produktowych oraz opiniach użytkowników publikowanych w serwisach perfumowych, na forach i w mediach społecznościowych.
Five O'Clock Au Gingembre Serge Lutensa to zapach, który otwiera się jak rytuał — i właśnie w tej ceremonialności tkwi jego siła. Herbata i bergamotka w górze, kandyzowany imbir w sercu, kakao i bursztyn w bazie: na papierze brzmi jak przepis na przytulny, przewidywalny oriental. W rzeczywistości jest to kompozycja znacznie bardziej kapryśna — i przez tę kapryśność zarazem fascynująca.
Kluczem jest chemia skóry, która tu decyduje absolutnie. Na jednej — mglista, korzenna melancholia, jak herbata w ceramicznym czajniczku z daleką nutą goździkowego biskwitu. Na innej — nagłe uderzenie pikantno-ziołowej ostrości, która w pierwszych minutach potrafi zaskoczyć kogoś, kto spodziewał się miękkiego ciepła. Zapach z 2008 roku, skomponowany przez Christophera Sheldrake'a, nie obiecuje jednakowego doświadczenia wszystkim.
W skrócie
| Cecha | Opis |
|---|---|
| Marka | Serge Lutens |
| Typ | Woda perfumowana |
| Płeć | Unisex |
| Rodzina zapachowa | orientalny korzenny |
| Premiera / Perfumer | 2008 / Christopher Sheldrake |
| Trwałość | trzyma się przez większość dnia, bywa skórowcem na suchszej skórze |
| Projekcja | ktoś siedzący blisko wyczuje zapach — nie zalewa przestrzeni |
| Najlepszy sezon | jesień i zima, w chłodniejsze dni |
Pierwsze wrażenie
Otwarcie nie jest subtelne — wchodzi bergamotka, musująca i lekko ostrawa, z towarzyszącą jej herbatą, która na samym początku brzmi niemal jak sygnatura: czarna, trochę cierpka, bez słodyczy. To nie jest ciepły gorący czajnik, lecz raczej jego aromat rozchodzący się po pomieszczeniu. Na niektórych skórach ten moment ma w sobie coś lekkiego i musującego — prawie jak zimny napar imbirowy w szklance.
Pod tym otwarciem buduje się już zapowiedź tego, co nastąpi: cynamon i kandyzowany imbir zaznaczają swoją obecność jako ciepłe tło, jeszcze nie dominując. Dla kogoś wrażliwego na pikantne akordy to ostrzeżenie — serce będzie wyraźne i korzenne, bez taryfy ulgowej.
Rozwój na skórze
Po kwadransie bergamotka oddaje pierwszeństwo. Serce to przede wszystkim kandyzowany imbir i cynamon — nie słodkawy jak deserowy syrop, ale bardziej zbliżony do imbiru skropionego cytrusem i osadzonego na lekko drzewnym tle. Nuty drzewne nie grają tu pierwszych skrzypiec, ale nadają kompozycji szkielet, który zapobiega nadmiernej słodkości. Ktoś mógłby to porównać do zapachu ciastek imbirowych w momencie, gdy jeszcze są w piekarniku — aromatu, który jest jednocześnie korzenny i ciepły, a nie mdło-cukierkowy.
W bazie, gdzieś po 40-60 minutach, wychodzi prawdziwy charakter orientalu: miód, bursztyn i kakao budują lekką, żywiczną głębię, a paczula i pieprz dorzucają cień smolistości i pikanterii. To właśnie ten etap — baza — jest najpiękniejszy. Ciepło ciała wyciąga z niego coś, co na suchszej skórze potrafi zatrzymać się jako delikatny ślad, a na skórze tłustszej — rozwinąć się w pełny, żywiczny drydown.
Christopher Sheldrake, wieloletni perfumer domu Serge Lutensa i współtwórca m.in. Ambre Sultan, zbudował tu kompozycję klasycznie orientalną, ale bez przesadnej ciężkości — to oriental z ambicją bycia codziennym, nie ceremonialnym.
Piramida zapachowa
Nuty głowy
pierwsze wrażenieNuty serca
dusza zapachuCharakter i obecność
Zapach trzyma się skóry przez większość dnia — psik rano daje wyczuwalny ślad późnym popołudniem, choć na suchszej skórze może stać się skórowcem wcześniej, niż można by się spodziewać. Projekcja jest umiarkowana: osoba siedząca blisko wyczuje go wyraźnie, ale nie będzie się on rozlewał po całym pokoju — co przy orientalnej rodzinie może być dla niektórych rozczarowaniem, dla innych zaletą.
Praktycznie: dwa psiknięcia wystarczą, najlepiej na szyję lub nadgarstki. Warto dać mu chwilę — pierwsze 15 minut bywa najostrzejsze, a to właśnie w sercu i bazie zapach pokazuje swój prawdziwy charakter.
Kiedy to nosić
- Chłodne październikowe popołudnie w pracy, kiedy klimatyzacja schodzi na dalszy plan
- Spotkanie przy kawie lub herbacie w jesiennej kawiarni — kiedy zapach dopełnia chwilę, nie dominuje nad nią
- Czytanie w domu przy zasłoniętych oknach, gdy za szybą deszcz
- Kolacja w gronie bliskich, nieformalna, ale nie na kanapie z pizzą — coś pomiędzy
- Długa jesienna trasa samochodem — zapach, który nie męczy, ale towarzyszy
- Unikaj w mocny upał — ciepłe akordy korzenne i żywiczne na letnich temperaturach potrafią się zachowywać nieobliczalnie i stają się przytłaczające
Komu pasuje, a komu nie
To zapach dla kogoś, kto lubi orientale, ale unika tych ciężkich, dusznych i przesłodzonych. Ktoś, kto docenia dobre herbaty, korzenne kuchnie i złożoność bez krzykliwości — znajdzie tu wiele do odkrycia. Najbardziej wciąga ta warstwa bazy: miód, kakao i bursztyn siedzą na skórze miękko i bez efekciarstwa, a ich pojawienie się w drydownie potrafi być zaskakująco satysfakcjonujące.
Sprawdzi się u kogoś, kto nosi je do codziennych, ale nietrywialnych zadań — pracy twórczej, jesiennych spacerów, sobotniej kawy. Nie wymaga garnituru ani okazji. Styl ubierania: wełniany sweter, skórzana kurtka, nic błyszczącego.
Ten zapach rozczaruje kogoś, kto szuka ciepłej, ułożonej słodyczy i przewidywalnego orientalu w stylu popularnych waniliowo-ambrowych bestsellerów. Słabym punktem bywa ostrość bergamotki i imbiru w otwarciu — na niektórych skórach ta faza jest zbyt cierpka i ziołowa, niemal medyczna. Zdania rozjeżdżają się radykalnie: dla jednych to "herbata z cynamonem w eleganckiej filiżance", dla innych coś, co na ich skórze zmienia się w kierunku mydelkowym albo ziołowym. To nie jest zapach na ślepo — próbka przed zakupem to nie sugestia, to konieczność.
Werdykt
Five O'Clock Au Gingembre to orientalny korzenny unisex z duszą angielskiego podwieczorku i temperamentem, który nie zawsze daje się utemperować. Kto szuka zapachowej przytulności bez mdłej słodyczy — i jest gotowy zaakceptować, że otwarcie wymaga cierpliwości — ten znajdzie w tym zapachu partnera na długie jesienne miesiące. Kto chce przewidywalnego, łatwego orientalu bez ryzyka — powinien sprawdzić próbkę zanim sięgnie po butelkę. To zapach dla kogoś, kto wie, czego szuka — i nie boi się, że inni tego nie zrozumieją.
Najtańsza oferta
Brasty