Philly & Phill Eve Goes Eden Woda perfumowana unisex

Philly & Phill Eve Goes Eden

Woda perfumowana unisex 100 ml

Najlepsza cena
Damy znać mailem, gdy cena spadnie
Dodaj do kolekcji

Masz już konto? Zaloguj się

Historia cen

Śledź zmiany cen produktu Philly & Phill Eve Goes Eden w czasie.

Obszar ceny
Najniższa cena
Użyj strzałek do nawigacji

Jak pachnie?

Zgłoś błąd lub sugestię dla tego produktu

Kompozycja zapachowa Philly & Phill Eve Goes Eden

Znajdź podobne perfumy

Kliknij na nutę lub akord, aby zobaczyć perfumy z tym składnikiem. Włącz tryb wielokrotnego wyboru, aby połączyć kilka składników.

Zaznacz wybrane nuty i akordy, a następnie kliknij "Szukaj perfum" aby znaleźć zapachy o podobnym profilu.

Główne akordy

skórzany wiśniowy drzewny fiołkowy paczulowy cytrusowy pudrowy dymny zwierzęcy słodki

Piramida zapachowa

Nuty głowy pierwsze wrażenie

Wiśnia
Wiśnia
Bergamotka
Bergamotka

Nuty serca dusza zapachu

Skóra
Skóra
Fiołek
Fiołek

Nuty bazy fundament i trwałość

Paczula
Paczula
Brzoza
Brzoza
Twój wybór
Trwałość
Projekcja
Najlepsza pora roku Jesień

Najlepsze oferty

Zgłoś błąd lub sugestię dla tego produktu

3 oferty dla Philly & Phill Eve Goes Eden EDP 100 ml; ceny od 667.99 zł.

Pokaż niedostępne
  • Sobelia
    1.Sobelia

    Eve Goes Eden - Philly & Phill Eau De Parfum Spray 100 ml

    6.68 zł/ml
    667.99 z dostawą: 690.99 zł
    Idź do sklepu
    Opinie o sklepie
  • Makeup
    2.Makeup

    Philly & Phill Eve Goes Eden 100 ml

    7.15 zł/ml
    715.00 Dostawa gratis
    Idź do sklepu
    Opinie o sklepie
  • Breuninger
    3.Breuninger

    Philly & Phill Eve Goes Eden 100 ml

    8.95 zł/ml
    895.00 Dostawa gratis
    Idź do sklepu
    Opinie o sklepie

Ceny aktualizowane codziennie. Ostatnia aktualizacja: 25.08.2026.

Opinie użytkowników

Poznaj opinie innych miłośników zapachów o Philly & Phill Eve Goes Eden.

0 opinii

Brak opinii dla tego produktu

Twoja opinia może być niezwykle pomocna dla innych użytkowników. Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż im podjąć decyzję o zakupie.

Dodaj swoją opinię

Twoja recenzja pomoże innym w wyborze idealnego zapachu.

Klikając przycisk, akceptujesz regulamin. Twoja opinia zostanie sprawdzona przez moderatora.

Dziękujemy za opinię!

Twoja recenzja została przesłana do moderacji. Powinna pojawić się na stronie w ciągu 24 godzin.

Recenzja Philly & Phill Eve Goes Eden

Subiektywna ocena, charakter zapachu i wskazówki kiedy go nosić.

Duża część recenzji powstaje na bazie osobistych doświadczeń. Niektóre opierają się wyłącznie na danych produktowych oraz opiniach użytkowników publikowanych w serwisach perfumowych, na forach i w mediach społecznościowych.

Philly & Phill Eve Goes Eden Woda perfumowana unisex

Wiśnia w perfumach zwykle wpada w jedną z dwóch skrajności: albo syrop z kompotu, albo apteczny migdał. Eve Goes Eden nie robi ani jednego, ani drugiego. Wiśnia jest tu kwaskowa, lekko przywiędła, bliższa nalewce niż deserowi, i od pierwszych sekund leży na czymś garbowanym. Obraz nasuwa się sam: rozlany sok na skórzanej kurtce, który wsiąka i zostawia po sobie ciemniejszą plamę.

Kompozycja pojawiła się w 2020 roku, podpisał ją Jérôme Epinette, a marka sprzedaje ją jako opowieść o pokusie — imię Ewy w nazwie nie jest przypadkowe. Zapach realizuje tę obietnicę dosłowniej, niż wypada oczekiwać po marketingowej otoczce: owoc naprawdę przychodzi pierwszy, a uwodzenie dopiero po nim.

W skrócie

Marka Philly & Phill
Typ Woda perfumowana
Płeć Unisex na etykiecie, w odbiorze zdecydowanie kobieca
Rodzina zapachowa Orientalno-kwiatowa, w praktyce owocowo-skórzana
Premiera 2020
Perfumer Jérôme Epinette
Trwałość Dobra, ale bez zapasu na cały dzień
Projekcja Umiarkowana, szybko schodzi do aury przy skórze
Najlepszy sezon Jesień, zimą niewiele gorzej
Pora dnia Głównie dzień, wieczorem też się broni
Stosunek jakości do ceny Najsłabszy punkt całej układanki

Pierwsze wrażenie

Start jest szeroki i przez chwilę wypełnia pomieszczenie, ale bez agresji — to nie ten rodzaj otwarcia, który wypycha ludzi z windy. Wiśnia wchodzi pierwsza i jest wyraźnie kwaśna, z tą lekko fermentującą nutą, jaką ma owoc odsączony z domowej nalewki: skórki, pestki, odrobina zieleni z ogonków. Bergamotka robi wokół niej krótką, musującą obwódkę i znika szybciej, niż zdąży się ją nazwać — jej rolą jest przeciąć cukier, nie zbudować cytrusowe otwarcie. Całość ma przy tym różowy, winny odcień, bo wiśnia dostała połysk lekko alkoholowy — coś między nalewką a suszoną śliwką.

Już w tych pierwszych minutach spod owocu przebija skóra i to jest moment, który dzieli odbiór. Na jednej skórze wiśnia dominuje przez kwadrans i skóra pozostaje ledwie wyczuwalnym podkładem. Na innej proporcje odwracają się od razu — owoc jest tylko szkliwem na wierzchu czegoś ciemniejszego. Jednym zapach otwiera się jako słodki i lekko mydlany, innym jako wytrawny i przydymiony. Ta rozbieżność nie jest kwestią przypadku, tylko cechą konstrukcji, w której dwie warstwy walczą o pierwszeństwo od pierwszej minuty.

Jak się rozwija na skórze

Serce należy do skóry i fiołka, przy czym nie jest to surowa, dziegciowa juchta, lecz cienki, miękki zamsz — materiał na damską rękawiczkę, nie na kurtkę motocyklową. Nie ma tu brutalności ani ostrości, jest gładkość. Fiołek dokłada warstwę pudru o wyraźnie kosmetycznym charakterze, przywodzącą na myśl szminkę i puderniczkę, i to on odpowiada za wrażenie mydlanej czystości, jakie zapach zostawia na niektórych skórach.

Baza jest ciemniejsza, choć nadal stonowana. Paczula wnosi ziemistość i lekką wilgoć, brzoza dokłada wąską smugę dziegciu, która działa raczej jako wzmocnienie skóry niż osobny akcent drzewny. Całość gęstnieje i robi się przytulna, z bursztynową poświatą, która nie jest osobną nutą, tylko efektem złożenia słodyczy z zamszem. Pojawia się przy tym ton, który komuś skojarzy się z whisky dojrzewającą w beczce po sherry, choć żadnego alkoholu w składzie nie ma.

Rozwój jest w gruncie rzeczy liniowy, tyle że rozpięty między dwoma biegunami: na starcie dużo owocu i mało skóry, na końcu odwrotnie. Nie ma zwrotów akcji ani trzeciego aktu — jest powolne przechylanie się wagi z jednej strony na drugą.

Piramida zapachowa

Nuty głowy

pierwsze wrażenie

Nuty serca

dusza zapachu

Nuty bazy

fundament i trwałość

Ile trzyma i jak daleko niesie

Trwałość mieści się w rejonie przyzwoitej średniej i to chyba najbardziej rozczarowujący element całości. Zapach trzyma się przez dobrą część dnia, ale rzadko dociąga do wieczora bez odświeżenia, a na skórach suchych albo szybko wchłaniających schodzi jeszcze prędzej. Projekcja jest jeszcze skromniejsza: pierwsze minuty potrafią wypełnić pokój, potem kompozycja zwija się do ciasnej aury tuż przy ciele. Kto stoi obok, wyczuje ją bez trudu, kto trzy kroki dalej — raczej nie. Przy tej półce cenowej wydajność jest po prostu za niska — tego zgrzytu nie da się obejść tłumaczeniem o subtelności.

W praktyce trzeba psikać hojnie. Cztery, pięć naciśnięć na szyję, dekolt i wewnętrzną stronę nadgarstków to minimum. Warto celować w miejsca cieplejsze i lepiej ukrwione, bo skórzana część rozwija się pełniej na rozgrzanej skórze — przy chłodzie potrafi niemal zniknąć pod owocem. Psikanie na ubranie pomaga przetrwać dzień, ale spłaszcza zamsz i zostawia głównie wiśnię.

Kiedy to nosić

  • Jesienny dzień, kiedy za oknem szaro i mokro, a chce się czegoś, co grzeje bez rozgrzewania.
  • Zimowe popołudnie w mieście — chłód podbija owoc, a swetrowa warstwa przytrzymuje zapach dłużej.
  • Kolacja we dwoje, gdzie liczy się to, co wyczuwa jedna osoba z bliska, a nie cała sala.
  • Biuro i codzienne wyjścia, bo mimo słodyczy nic tu nie krzyczy.
  • Wieczór, kiedy chce się czegoś zmysłowego, ale bez ciężkiej orientalnej artylerii.
  • Odpuść w upał: wiśnia robi się wtedy lepka i cukrowa, a zamsz gubi elegancję.

Unisex tylko na papierze

Etykieta mówi „dla kobiet i mężczyzn", ale odbiór idzie jednoznacznie w drugą stronę. Kompozycja czytana jest jako kobieca albo raczej kobieca niemal zawsze, a odczyt męski praktycznie nie istnieje — nawet neutralny zostaje daleko w tyle. Powód nie leży w słodyczy, bo wiśnia jest zbyt kwaśna, żeby brzmieć dziewczęco. Leży w fiołku: ten pudrowo-kosmetyczny akcent, kojarzący się ze szminką i podkładem, ustawia całość w rejonie klasycznej damskiej perfumerii, niezależnie od tego, jak ciemna jest baza.

Mężczyzna oczywiście może po to sięgnąć, tyle że będzie to świadomy wybór wbrew konwencji, a nie neutralny zapach do noszenia bez zastanowienia. Etykieta unisex jest tu formalnością, nie opisem rzeczywistości. Kto chce wycisnąć z tej kompozycji efekt bardziej androgyniczny, powinien psikać oszczędnie — im głębiej w zamsz, paczulę i dziegieć, tym neutralniej to brzmi.

Co zachwyca, a co drażni

Najmocniej broni się tu jakość samego połączenia. Wiśnia nie jest chemiczna, nie ma w niej plastiku ani sztucznego migdału, a zamsz wychodzi zaskakująco delikatnie jak na materiał, który w perfumach bywa zwykle szorstki. Nic nie wystaje, nic nie kłóci się z niczym — całość jest wygładzona do granic, ciepła w chłodne dni, i naprawdę potrafi wywołać reakcję u kogoś, kto podejdzie blisko.

Zawodzą natomiast wydajność i cena, i zawodzą razem. Kompozycja, która schodzi ze skóry przed końcem dnia i po pierwszym kwadransie nie sięga dalej niż na wyciągnięcie ręki, wystawiona jest w segmencie, gdzie oczekuje się zupełnie innej mocy. Dochodzi do tego drugi zgrzyt: dla części skór zapach jest po prostu za słodki i za mydlany, a wiśnia — mimo swojej kwasowości — potrafi zdominować resztę i zostać jedynym czytelnym motywem.

Dla kogo to jest

To zapach dla kogoś, kto lubi owocową słodycz, ale ma dość jej deserowej wersji i szuka czegoś z ciemniejszym podszyciem. Kto ceni pudrową, kosmetyczną elegancję starej szkoły i nie boi się skojarzeń ze szminką. Kto nosi zapach dla siebie, nie po to, żeby zostawić ślad w korytarzu.

Kontekst jest raczej kameralny: praca, w której nie wolno nikogo zagłuszyć, spotkania w małych grupach, wieczory we dwoje, jesienne spacery. To nie jest kompozycja na wielkie wyjście — sprawdza się tam, gdzie odległość między ludźmi liczy się w centymetrach, i dobrze wchodzi w rolę zapachu na chłodniejszą połowę roku, noszonego regularnie, a nie od święta.

Odradzić trzeba dwóm grupom. Pierwsza to szukający mocy — jeśli oczekujesz zapachu słyszalnego na drugim końcu pomieszczenia i trzymającego od rana do nocy, będzie rozczarowanie. Druga to zwolennicy czystej owocówki albo czystej skóry: żaden z tych motywów nie występuje tu w formie nierozcieńczonej, a kompromis między nimi może nie zadowolić nikogo, kto przyszedł po jedno albo drugie.

Pachną podobnie

Zanim kupisz

Próbka jest tu obowiązkowa i nie chodzi wyłącznie o gust. Ta kompozycja zachowuje się skrajnie różnie w zależności od temperatury skóry: przy chłodzie brzmi jak kwaśny owoc z odrobiną pudru, w cieple jak pełnokrwisty zamsz z owocowym połyskiem. Testuj tylko na skórze i daj temu co najmniej godzinę, bo z papierka dostaniesz samą górę. Warto też sprawdzić flakon po kilku tygodniach od otwarcia, bo zapach potrafi się w tym czasie ułożyć.

Druga sprawa to arytmetyka. Tej ceny trudno bronić samą jakością wykonania, skoro trwałość i zasięg są jedynie poprawne. Jeśli mierzysz wartość liczbą godzin na skórze, wypadnie słabo. Jeśli płacisz za konkretny, dobrze narysowany pomysł zapachowy i godzisz się na odświeżanie w ciągu dnia — rachunek może się spiąć. Rozsądnym kompromisem jest mniejsza pojemność albo dłuższe życie z odlewką.

Werdykt

Eve Goes Eden to dobrze zrobiona wiśnia na zamszu — kwaśna, pudrowa, ciepła i pozbawiona chemicznego posmaku, jaki zwykle towarzyszy owocowym kompozycjom. Ma jasny pomysł, konsekwentny rozwój i realny urok w chłodne miesiące, a kameralność jest tu cechą, nie wadą.

Problem w tym, że za tę kameralność płaci się jak za coś znacznie potężniejszego. To zapach do dokładnego przetestowania, nie do kupienia w ciemno, i wybór raczej dla kobiety niż dla mężczyzny — mimo tego, co mówi etykieta.

Sobelia

Najtańsza oferta

Sobelia

667.99

Kup w Sobelia

Historia cen
Philly & Phill Eve Goes Eden Woda perfumowana unisex 100 ml

Najtaniej
667.99
Sobelia
idź do sklepu