Aby oceniać perfumy, zaloguj się.
Zaloguj sięTwoja ocena Oddaj głos Bądź pierwszy/-a — jeszcze nikt nie ocenił
Blood Concept B
Woda perfumowana unisex 40 ml
Zbieraj swoje flakony w jednym miejscu, dziel je na listy i śledź, ile dziś warta jest cała kolekcja.
Damy znać mailem, gdy Blood Concept B spadnie do ceny, którą sam ustawisz. Za darmo, bez spamu — alert wyłączasz jednym kliknięciem.
Masz już konto? Zaloguj się
Wszystko w jednym miejscu
1 widok i od razu widzisz aktualne ceny, ceny historyczne oraz spadki cen dla wybranych produktów.
Elastyczna organizacja
Grupujesz produkty w elastyczne kategorie według własnych potrzeb.
Dziel się ze znajomymi
Udostępniasz swoje kolekcje znajomym na forach i w mediach społecznościowych.
Historia cen
Śledź zmiany cen produktu Blood Concept B w czasie.
Jak pachnie?
Kompozycja zapachowa Blood Concept B
Znajdź podobne perfumy
Kliknij na nutę lub akord, aby zobaczyć perfumy z tym składnikiem. Włącz tryb wielokrotnego wyboru, aby połączyć kilka składników.
Zaznacz wybrane nuty i akordy, a następnie kliknij "Szukaj perfum" aby znaleźć zapachy o podobnym profilu.
Główne akordy
Piramida zapachowa
Nuty głowy pierwsze wrażenie
Nuty bazy fundament i trwałość
Najlepsze oferty
Brak aktualnych ofert dla tego wariantu.
Ten produkt jest aktualnie niedostępny
Nie mamy obecnie sklepu do pokazania. Możesz ustawić alert, a powiadomimy Cię, gdy oferta wróci.
Brak ofert dla tego produktu.
Opinie użytkowników
Poznaj opinie innych miłośników zapachów o Blood Concept B.
Wystąpił błąd
Sukces
Brak opinii dla tego produktu
Twoja opinia może być niezwykle pomocna dla innych użytkowników. Podziel się swoimi wrażeniami i pomóż im podjąć decyzję o zakupie.
Recenzja Blood Concept B
Subiektywna ocena, charakter zapachu i wskazówki kiedy go nosić.
Duża część recenzji powstaje na bazie osobistych doświadczeń. Niektóre opierają się wyłącznie na danych produktowych oraz opiniach użytkowników publikowanych w serwisach perfumowych, na forach i w mediach społecznościowych.
Są zapachy, które próbują cię do siebie przekonać, i takie, które po prostu stawiają sprawę na stole. Blood Concept B należy do tej drugiej grupy: otwiera się kwaśną wiśnią i czerwonym jabłkiem, po czym w kilkanaście minut zamienia się w gorzką, ziemistą paczulę z zimnym, metalicznym błyskiem w tle. Nazwa nie jest przypadkowa — ten metal ma smakować jak krew, i naprawdę tak smakuje.
Najciekawsze jest to, jak mało tu słodyczy. Owoce na starcie sugerują deser, ale nic z tego nie wychodzi: bylica wprowadza gorycz przypominającą koper włoski, herbata dokłada suchość, a drewno tekowe zamyka całość czymś twardym i lekko woskowym. Zamiast owocowego zapachu dostajesz owoc pokazany od strony pestki i skórki, ostry i wytrawny.
W skrócie
| Pole | Wartość |
|---|---|
| Marka | Blood Concept |
| Typ | Woda perfumowana |
| Płeć | Unisex |
| Rodzina zapachowa | drzewny aromatyk z owocowym otwarciem i metalicznym akcentem |
| Premiera | 2011 |
| Trwałość | zwykle pół dnia, choć na części skór znika znacznie szybciej |
| Projekcja | pierwsza godzina potrafi zaskoczyć siłą, potem trzyma się blisko |
| Najlepszy sezon | jesień, chłodna wiosna i zima; lato mu nie służy |
| Pora dnia | dzień — to zapach na godziny, nie na wieczór |
| Kupno w ciemno | tylko jeśli lubisz gorzką paczulę; poza tym warto sprawdzić |
Skąd ta nazwa
Cała linia zbudowana jest wokół czterech grup krwi, a każdy z zapachów ma odpowiadać innemu etapowi ludzkiej historii — B stoi po stronie wędrówek, przemieszczania się i wymiany. Stąd metaliczna nuta w bazie, która ma przywoływać żelazo, i stąd charakterystyczny flakon z pipetą, wyglądający bardziej jak sprzęt laboratoryjny niż kosmetyk.
Jedno zastrzeżenie, żeby nie było niedomówień: sugestia, jakoby dany zapach działał wyłącznie na osobach z pasującą grupą krwi, jest elementem opowieści wokół marki i niczym więcej. Chemia skóry rzeczywiście robi tu ogromną różnicę, ale nie ma to nic wspólnego z tym, co masz w dowodzie krwiodawcy.
Pierwsze wrażenie
Pierwsze sekundy są owocowe i zaskakująco kwaśne. Wiśnia nie jest tu ani likierowa, ani cukierkowa — jest cierpka, świeżo rozgryziona, z wyraźną nutą pestki. Obok niej czerwone jabłko, ale też nie to soczyste, tylko raczej pieczone, przyprawione, jesienne. Przez pierwszą minutę można odnieść wrażenie, że to będzie zapach lekki i przyjemnie owocowy.
To wrażenie znika bardzo szybko. Pod owocami czai się gorzka, zielona bylica i pieprz, które wchodzą niemal równocześnie i zabierają całą słodycz. Na części skór ta kolejność się wręcz odwraca: najpierw uderza ostra, ziołowa gorycz i drewno, a wiśnia dopiero potem wypływa spod spodu jak cienka, czerwona smuga. Jeśli spodziewasz się słodkiej wiśni z pierwszego planu, przygotuj się na to, że możesz jej w ogóle nie zastać.
Co dzieje się dalej
Serce należy do paczuli, choć oficjalnie jej tu jeszcze nie ma — i to jest pierwsza rzecz, którą trzeba o tym zapachu wiedzieć. Ziemista, wilgotna, lekko stęchła w tym dobrym sensie, wchodzi wcześnie i zostaje na długo. Wokół niej krąży pieprz, sucha herbata i granat, który wnosi cierpkość zamiast słodyczy. Efekt jest dziwnie miejski: coś między starym sklepem zielarskim a mokrym asfaltem.
W bazie robi się sucho i twardo. Drzewo tekowe daje wrażenie ciepłego, ale nieprzytulnego drewna — bardziej mebel niż las — a metaliczna nuta kładzie się na tym cienką warstwą chłodu. To właśnie ten metal jest znakiem rozpoznawczym całej linii, choć trzeba uczciwie dodać, że nie na każdej skórze da się go w ogóle wyczuć: na jednych jest wyraźny jak posmak żelaza, na innych zupełnie znika pod paczulą.
Rozwój jest raczej płaski niż wielopiętrowy. Po pierwszym kwadransie kompozycja ustawia się w jednej pozycji i trzyma ją do końca, zmieniając tylko natężenie. Kto szuka zapachów opowiadających historię w trzech aktach, może się poczuć oszukany. Kto lubi zapachy o jednym, mocnym charakterze — dostaje dokładnie to.
Piramida zapachowa
Nuty głowy
pierwsze wrażenieNuty bazy
fundament i trwałośćTrwałość i ślad
To najbardziej nieprzewidywalny element całej układanki. Zwykle zapach trzyma solidne pół dnia i zostawia wyraźny ślad na ubraniu, ale zdarzają się skóry, na których po kilkudziesięciu minutach zostaje już tylko delikatna aura tuż przy ciele. Bywa i odwrotnie — na skórze, która dobrze go trzyma, potrafi być tak uporczywy, że kilkukrotne mycie nie robi na nim wrażenia. Tego rozstrzału nie da się przewidzieć inaczej niż przez sprawdzenie na sobie.
Projekcja w pierwszej godzinie bywa mocniejsza, niż sugeruje spokojny charakter kompozycji, więc lepiej zacząć oszczędnie: jedno psiknięcie na nadgarstek i jedno na kark w zupełności wystarczą. Paczula z metalem w zbyt dużej dawce robi się duszna i to ona najczęściej odpowiada za wrażenie „za dużo". Odrobina na kołnierzu koszuli albo na szaliku trzyma się kilka dni i to najlepszy sposób, żeby wydłużyć jego obecność bez zwiększania dawki na skórze.
Kiedy to nosić
- Zwykły dzień pracy w chłodniejszej porze roku — to zapach na godziny, nie na wieczór
- Jesienny spacer, gdy w powietrzu czuć mokre liście i zapach ma się z czym zderzyć
- Praca w miejscu, gdzie nie ma sztywnego dress code'u i można sobie pozwolić na coś nieoczywistego
- Kawa z kimś, kto zwraca uwagę na detale i zapyta, co to jest
- Chłodna wiosna, kiedy owocowe otwarcie ma najwięcej sensu
- Odpuść w upale — gorycz bylicy i ziemista paczula robią się wtedy ciężkie i kwaśne
Dla kogo, bez podziału na płeć
To jeden z niewielu zapachów, przy których określenie „unisex" nie jest marketingową wymówką. Nie ma tu ani kwiatowej miękkości, ani typowo męskiej świeżości — jest gorzki owoc, zioło i drewno, czyli terytorium, na którym płeć przestaje mieć znaczenie. Na skórze osoby o cieplejszej chemii wychodzi bardziej owocowo, na chłodniejszej bardziej ziołowo i sucho, i to jedyny podział, jaki naprawdę tu działa.
Warto dodać, że brzmi to trochę jak dobra, staroświecka woda po goleniu: czysto, gorzkawo, odrobinę aptecznie. Dla części osób to zaleta, bo daje wrażenie schludności bez sięgania po oklepane cytrusy.
Mocne strony i słabe punkty
Największym atutem jest oryginalność — i to nie ta deklarowana na opakowaniu, tylko realna. Gorzka, ziemista paczula obudowana kwaśnym owocem to zestawienie, którego nie da się pomylić z niczym z półki w galerii handlowej, a przy tym pozostaje zaskakująco łatwe do noszenia. Na plus działa też wyrazista, prawie zielarska bylica, cena, która przy niższych ofertach robi się wręcz okazyjna, i sam flakon z pipetą, który jest osobną przyjemnością.
Słabych punktów też nie brakuje. Trwałość potrafi rozczarować i to tutaj kompozycja zawodzi najczęściej — przy gęstej, oleistej konsystencji spodziewasz się bomby, a dostajesz zapach, który na części skór wsiąka i cichnie. Drugi problem to metaliczna nuta: gdy wychodzi na pierwszy plan, bywa po prostu nie do zniesienia. I trzeci, dla poszukiwaczy dziwności najboleśniejszy — B jest najbardziej przystępny z całej czwórki, więc kto liczy na perfumeryjną prowokację, znajdzie tu raczej dobrze zrobiony zapach niż eksperyment.
Komu to podejdzie, a komu nie
Ten zapach jest dla kogoś, kto ma już za sobą etap szukania komplementów i zaczął szukać charakteru. Sprawdzi się u osoby, która lubi rzeczy używane, faktury, sklepy z antykami i zapachy, które nie mają w sobie nic z odświeżacza powietrza. Jeśli w kolekcji stoją u ciebie gorzkie zioła, ciemne paczule i suche drewna — jesteś dokładnie w domu.
W praktyce najlepiej sprawdza się jako zapach codzienny w chłodniejszej połowie roku, zwłaszcza dla kogoś, kto pracuje w kreatywnym otoczeniu albo po prostu nie musi się nikomu tłumaczyć ze swojego zapachu. To dobry kandydat na sygnaturę dla osoby, która nie chce pachnieć jak ktokolwiek inny w pokoju, i wyjątkowo słaby kandydat na zapach „bezpieczny".
Odpuść, jeśli szukasz słodkiej wiśni albo owocowego deseru — dostaniesz gorycz, ziemię i metal. Odpuść, jeśli nie znosisz paczuli, bo tu nie ma jak jej ominąć. I odpuść, jeśli oczekujesz trwałości, która przetrwa dzień pracy bez poprawek, bo to loteria, w której nie każdy wygrywa.
W tym samym rejonie
Jeśli ten kierunek ci odpowiada, w pobliżu stoją:
- Kilian Back to Black Aphrodisiac — ten sam pomysł na ciemny, wytrawny owoc
- Tom Ford Tuscan Leather — wspólny mianownik to szorstka, prawie surowa faktura
- Amouage Interlude Man — dla kogoś, kto chce tej samej gorzkiej gęstości, tylko w większej skali
- Creed Aventus — wspólny mianownik to owoc zderzony z suchym, dymnym drewnem
Zanim kupisz
Zapach występuje w dwóch formach: klasycznego sprayu i mniejszego flakonu z pipetą do nakładania punktowego. Ten drugi wygląda spektakularnie i pozwala dawkować kroplami, ale ma dwie wady, o których warto wiedzieć wcześniej — nie da się go legalnie uzupełnić, a sama pipeta nie sięga do samego dna, więc resztka zostaje na dole. Wersja z atomizerem jest po prostu praktyczniejsza na co dzień.
Druga sprawa to cena, która potrafi się mocno różnić między ofertami tej samej pojemności. Przy niższej półce cenowej to jedna z sensowniejszych propozycji w niszy — przy wyższej trzeba już naprawdę lubić ten konkretny profil, żeby rachunek się spiął. Warto porównać oferty, zanim klikniesz.
Werdykt
Blood Concept B to zapach dla kogoś, kto woli być zapamiętany niż polubiony od razu. Gorzki owoc, ziemista paczula i chłodny metal składają się na kompozycję, która nie ma odpowiednika na sklepowej półce i przy tym daje się nosić codziennie — o ile lubisz wytrawność i nie liczysz na słodycz.
Największe ryzyko to trwałość, największa nagroda to oryginalność. Jeśli szukasz zapachu, którego nikt obok ciebie mieć nie będzie, ten jest bardzo blisko celu.
Blood Concept B: ceny i dostępność
Obecnie żaden z porównywanych sklepów nie ma w ofercie produktu Blood Concept B (woda perfumowana unisex). Ostatnia znana cena: 123,01 zł (Empik(morele-net)).
Dane pochodzą z ofert sklepów, które porównujemy, i z codziennych odczytów cen. Jak porównujemy ceny →